Parę żartów na Dzień Nauczyciela :) :)

Jako że wczoraj (o ile się nie mylę) w szkołach obchodzony był Dzień Nauczyciela, to pozostanę w tej tematyce :) :)
Lekcja w szkole w czasach paleozoiku. Nauczycielka wykuwa na kamiennej tablicy pytanie: Ile to jest 2+2? Wzywa do odpowiedzi Jasia. Ten nie zna odpowiedzi i zastanawia się. Nagle słychać straszny huk i unoszą się tumany kurzu. Nauczycielka pyta surowo:
- Dzieci! Kto rzucił ściągę?!

Nauczyciel napisał na tablicy wzór chemiczny i otworzył dziennik:
- Małgosiu, co to za wzór?
- To jest… No, mam to na końcu języka…
- Dziecko, wypluj to szybko! – mówi nauczyciel. – To kwas siarkowy…!!

Panie władzo! Szybko! Tam za rogiem ulicy… – wołają dwaj zadyszani chłopcy do przechodzącego policjanta.
- Co się stało?
- Tam… nasz nauczyciel…
- Wypadek?!
- Nie… on nieprawidłowo zaparkował!

Pozdrawiam wszystkich nauczycieli!!! :) :) :)